Czwartek, 17:05, środek mroźnej zimy, gdzieś w centrum miasta.
Stałam już od dwudziestu minut na mrozie i marzłam. Byłam zła na niego, ze
stchórzył i nie przyszedł na tą pieprzoną randkę! I jeszcze głupie kosmyki włosów ciągle spadały mi na twarz. Yhgggg.!
Dwie godziny wcześniej, w moim pokoju, przy komputerze.
Rozmowa na MSG;
Dwie godziny wcześniej, w moim pokoju, przy komputerze.
Rozmowa na MSG;
Ja:
Ale na pewno przyjdziesz?! Maks, Nie stchórzysz?!
On: Niee. To do mnie nie podobne!
Ja: Wierzę Ci. Spotkamy się wejściu do Starbucksie.
On: Szukaj czerwonej róży, a rozpoznasz, że to ja.
Ja: Oooch. Jakiś Ty romantyczny..
On: Przecież wiesz, taki już jestem.
Ja: A ty mnie szukaj po różowym plecaku ze Spongebobem.
On: Ależ ty dziecinna. !
Ja : No przecież wiesz, taka już jestem! Ha ha ha.
„Ba! Trzeba było nie chwalić się tak przyjaciółkom (Suri, Chris i Daniell), że flirtuje przez Internet ze starszym od siebie o pięć lat
dwudziestodwulatkiem! A jeśli przyjaciółki miały rację. Że to jest
pewne, że stchórzył.. NIEEE.. To do
niego nie podobne!” Myślałam ciagle. On: Niee. To do mnie nie podobne!
Ja: Wierzę Ci. Spotkamy się wejściu do Starbucksie.
On: Szukaj czerwonej róży, a rozpoznasz, że to ja.
Ja: Oooch. Jakiś Ty romantyczny..
On: Przecież wiesz, taki już jestem.
Ja: A ty mnie szukaj po różowym plecaku ze Spongebobem.
On: Ależ ty dziecinna. !
Ja : No przecież wiesz, taka już jestem! Ha ha ha.
Po półgodzinnym czekaniu na dworzu, weszłam do Starbucks’ a. W ręce trzymając gorące karmelowe macchiatto szukałam jakiegoś wygodnego miejsca, aby odpocząć. Myślałam i myślałam. Myślałam o .. o moim Maksie. Gubiłam się w myślach. Zadawałam sobie tysiące pytań dlaczego nie przyszedł na pierwszą randkę . I to na dodatek pierwszą randkę, w której mamy zobaczyś siebie na żywo! Wzięłam łyk mojego karmelowego napoju i spojrzałam przez lekko oszronione okno. W odbiciu zobaczyłam siebie. Spostrzegłam, że zrobiły mi się karmelowe wąsy. Jak oparzona szukałam w plecaku chusteczek higienicznych, lecz trud wyszedł na marne. W biegu zauważyłam, że nie daleko mnie, siedział przystojny chłopak. Miał nieźle wyrobiąną figurę, słodki uśmiech i cudowne loczki! Popatrzyłam na niego chwilkę, lecz zaraz przypomniałam sobie, że moja twarz ozdobiona jest karmelową obwódką nad ustami. Szybko wymyśliłam plan. Wzięłam pierwszą lepszą książkę i wrzuciłam ją pod stół. Oczywiście zrobiłam to tak, żeby wyglądało jak najbardziej naturalnie. Zgodnie z planem schyliłam się po nią i wykorzystując okazję, pod obrusem wytarłam wąsy rękawem od bluzki. Nagle usłyszałam, że ktoś coś do mnie mówi. To był ten przystojniak ze stolika obok…
___________________________________________________________________
I jak wam się podobał pierwszy rozdział? Myślę, ze to opowiadanie przypadnie wam do gustu. Wpadajcie tu często. : )
Interesujący. ;D
OdpowiedzUsuńCzekam na nowy! :*
No nieźle jak na pierwszy rozdział, nie mogę się doczekać następnego.! :D Ciekawa jestem co będzie dalej ;)
OdpowiedzUsuńŁaał SlicZnie:**
OdpowiedzUsuń